Pozdrowienia z Arles:)
niedziela, 16 sierpnia 2015
Prowansja - Arles, przystanek u Vincenta van Gogha.
Chciałam koniecznie odwiedzić Vincenta van Gogha w jego żółtym domu. Byłam bardzo przejęta bo znalazłam się całkiem blisko miasta Arles. No cóż, po dotarciu pod właściwy adres na Place Lamartine 2 nastąpiło rozczarowanie, na szczęście szybko minęło . Taka fanka Vincenta a nie doczytałam, że w 1944 r. ulica z żółtym domem zostały zniszczone w czasie walk. W nowo wzniesionym budynku znajduje się obecnie bank - zgroza. Na otarcie łez znalazłam samego Vincenta, nawet spokojnie pozował do zdjęcia. Czułam się w tym legendarnym mieście fantastycznie, próbowałam sobie wyobrazić, że On tam gdzieś jest, krąży uliczkami. Wyobraźnię moją wspomagała cudowna architektura prowansalska.
wtorek, 11 sierpnia 2015
Polka w Tulonie.
Miałam wielkie szczęście poznać bratnią duszę!
Chciałabym dziś przedstawić wszystkim wspaniałą kobietę- panią Maryshę Gomes-Coelho Holdakowską przewodniczącą Towarzystwa Polsko - Francuskiego departamentu Var, prywatnie miłośniczkę polskiego folkloru, zespołu Mazowsze i Śląsk, malarkę i wielką patriotkę.
W Polsce mieszkała zaledwie 5 pierwszych lat swojego życia, nie zapomniała jednak języka ojczystego i jak prawdziwa Polka przyjęła nas w swoim domu jak rodzinę. Jej wielkie serce, otwartość i szczerość są nie do przecenienia.
Wśród wielu prezentów otrzymałam od pani Marysi książkę (przetłumaczoną na j. polski) opisującą wspomnienia z tułaczki jej mamy - Cezarii Drobniak od 1939 do 1960 roku. Tę przejmującą historię deportacji i ucieczki przed sowieckim wrogiem spisała Isabelle Gomes Coehlo, córka pani Marysi
i wnuczka Cezarii.
Chciałabym dziś przedstawić wszystkim wspaniałą kobietę- panią Maryshę Gomes-Coelho Holdakowską przewodniczącą Towarzystwa Polsko - Francuskiego departamentu Var, prywatnie miłośniczkę polskiego folkloru, zespołu Mazowsze i Śląsk, malarkę i wielką patriotkę.
W Polsce mieszkała zaledwie 5 pierwszych lat swojego życia, nie zapomniała jednak języka ojczystego i jak prawdziwa Polka przyjęła nas w swoim domu jak rodzinę. Jej wielkie serce, otwartość i szczerość są nie do przecenienia.
Wśród wielu prezentów otrzymałam od pani Marysi książkę (przetłumaczoną na j. polski) opisującą wspomnienia z tułaczki jej mamy - Cezarii Drobniak od 1939 do 1960 roku. Tę przejmującą historię deportacji i ucieczki przed sowieckim wrogiem spisała Isabelle Gomes Coehlo, córka pani Marysi
i wnuczka Cezarii.
Dom pani Marysi pełen jest pięknych malowideł ściennych wykonanych techniką trompe-l'oeil, po za tym artystka maluje na drewnie, z zamiłowaniem ozdabia ludowymi motywami meble, komody, szafy, szafeczki - wszędzie jest kolorowo.
Jeszcze fragment tarasu w innym mieszkanku ale równie bajecznym.
Wielkie podziękowania dla pani Marii za wspaniałe i niezapomniane chwile.
sobota, 25 lipca 2015
czwartek, 23 lipca 2015
Pozdrowienia zza oceanu!
Oto obiecane spotkanie z moją Wspólniczką.
Na początek oprowadzi Was po miasteczku w Wiscosin Bristol Renaissance Faire . Pełną wersję i masę ciekawych zdjęć znajdziecie na jej osobistym blogu "Dookoła świata i krok dalej" http://photobooomb.blogspot.com/
Serdecznie polecam .
Na początek oprowadzi Was po miasteczku w Wiscosin Bristol Renaissance Faire . Pełną wersję i masę ciekawych zdjęć znajdziecie na jej osobistym blogu "Dookoła świata i krok dalej" http://photobooomb.blogspot.com/
Serdecznie polecam .
Pozdrowienia z USA
poniedziałek, 13 lipca 2015
Dobrusia szykuje się do odlotu.
To już ostatnie chwile Dobrusi w domu. Za dwa dni wybiera się za ocean do małej Nell.
Zabiera ją ze sobą moja Wspólniczka, która znów mnie opuszcza, no cóż nie po raz pierwszy. Tym razem podróżniczka wyląduje w Chicago.
Obiecała przesyłać relacje z podróży. Ciekawskich odsyłam na bloga www.photobooomb.blogspot.com
Już niedługo pozdrowienia z za oceanu od Wspólniczki:)
środa, 8 lipca 2015
piątek, 3 lipca 2015
Przytulanka na wakacjach.
Wreszcie wakacje!
Wypoczynek rozpoczęłam od wywiązania się z zamówienia i tak powstała kolejna letnia lalunia. Zgodnie z życzeniem miała być podobna do poprzedniczki. Coś mi jednak nie pozwoliło na kopiowanie, mam tylko nadzieję, że tego nie pożałuję:)
Wypoczynek rozpoczęłam od wywiązania się z zamówienia i tak powstała kolejna letnia lalunia. Zgodnie z życzeniem miała być podobna do poprzedniczki. Coś mi jednak nie pozwoliło na kopiowanie, mam tylko nadzieję, że tego nie pożałuję:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







